10 paź 2015

Mój syn łobuz

Poznajcie Borysa. To mój syn łobuz.




Zadziwiające jest to jak zachowują się dzieci w swoim środowisku, a jak są odbierane przez innych, których nie widują na co dzień. Zazwyczaj wygląda to tak, że osoby spoza najbliższego otoczenia zachwycają się jakie to dziecko grzeczne. Jakie wesołe. Je wszystko. Siedzi grzecznie w wózku w kolejce do kasy. Przyjdzie się przytulić. Obdaruje uśmiechem i nie płacze.
Tak, w gościach, u lekarza, na zakupach mam złote dziecko. Za to w domu ogień.



Nie ma miejsca, do którego się nie dostanie. I możesz przeszkody robić i sam nie możesz przez te przeszkody się do kuchni dostać, ale ten mały pędrak nie bez problemu, ale niczym ośmiornica znajdzie jakąś szczelinę i się prześliźnie. 

A po co? Żeby wejść na stół, wsadzić rękę do rybek, wysypać cukier, stłuc talerz lub wyciągnąć wszystko z szafek i zrobić pobojowisko. 
I zazwyczaj łobuz uaktywnia się wtedy, kiedy ja staram się ogarnąć bałagan w innej części domu. I tak wszystkie puzzle wysypane, wymieszane, książki porozrzucane, zresztą zabawki również. Bielizna wyrzucona z szuflad, rozlane picie , a on po raz setny wchodzi na ten szklany stół, albo parapet. A Twoje zabezpieczenia nie przynoszą skutku. Jeszcze tylko brakuje, żeby ktoś do drzwi zapukał... 

Wsadzasz do łóżeczka, żeby szybko cokolwiek ogarnąć, a on i tak znajdzie sposób, żeby z niego wyjść.

I tak mogłabym pisać o tym jaki jest niecierpliwy, że szybko się złości, obraża i wszystko psuje, a Ty i tak mając okazję go poznać, powiedziałbyś, że Borys to grzeczny chłopczyk.

Ile z Was tak ma? Dla obcych ideał, a w domu ogień?

6 komentarzy:

  1. Jeszcze nie mam dzieci, ale myślę, że Twój mały łobuz daje Ci dużo szczęścia, nawet jeśli czasami psoci :)
    Ptysiablog

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami to on nie psoci, bo psoci prawie cały czas... Ale masz rację, to wielkie szczęście! :)

      Usuń
  2. Oj pamiętam jak Jula była malusieńka to każdy mówił że ma złote dziecko(jak miała miesiąc i leżałyśmy w szpitalu na dziecięcym to leżała też pani z chyba 2tyg synkiem i przychodził do nich tatuś to chciał się zamienić na dzieci bo tamten ciągle płakał, dzień i noc i tak wkółko a jula prawie wcale niepłakała, pan się śmiał że jej płacz w poruwnaniu do jego synka to tylko takie kwilenie). Zresztą wiele innych osób niemogło się nadziwić jakie spokojne dziecko mam bo niepłakało, zjadało całą butle jaką jej robiłam,zero kolek itd a teraz im starsza to tym większy diabeł wcielony...Jedynie taki plus że od jest bardzo samodzielna bo dopiero za miesiąc skończy 3latka a już potrafi się sama ubrać, rozebrać, skorzystać z toalety, potrafi się bawić sama z sobą i niesiedzi mi ciągle na głowie, jeśli o ile jej się chce i ma dobry humor to i posprząta po swojej zabawie, czasem śmiać mi się chce bo zaglądam do pokoiku zerknąć co robi a ta ze ścierką w ręku i pucuje mi meble hehe. ale też często powtarzam że chyba ma owsiki w tyłku bo żeby usiedziała trochę w miejscu to się poprostu nieda, wszędzie jej pełno, często kłoci się, krzyczy, za wszelką cenę chce postawić na swoim, uparta jest jak osioł, coś niepójdzie po jej mysli to zaraz atak histerii, trzaskanie drzwiami, tupanie, rzucanie wszystkim co ma pod ręką, na spacerze niechce dać ręki, ucieka. obcych też się nieboi, wystarczy chwila rozmowy i pójdzie z każdym, w bloku to wszystkie babcie są jej bo każdej mówi dzień dobry pierwsza sama z siebie i dla nich ona jest fajna, dobrze wychowana ale jakby pobyły z nią tak pare dni to chyba zdanie by zmieniły.ostatnio julka każdemu napotkanemu przechodniowi mówi dzień dobry a ludzie są niemalże wniebowzięci że takie małe dziecko a takie grzeczne, któregoś razu to aż pan był zdumiały i mówi że jakie mam grzeczne dziecko i co zrobić żeby było tak dobrze wychowane i ile czasu trzeba poświęcić na takie dobre wychowanie. oczywiście było to bardzo miłe bo wkońcu ktoś docenił mój trud wychowania i to był tylko zwykły przechodzień ale tak jak już pisałam wcześniej ze jula potrafi być czasmi grzeczna ale też za drzwiami w domu potrafi pokazać swoje rogi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dosłownie jak Aurelka! Też dużo spała, nie płakała, meble czyściła sama z siebie i pokój posprząta. Ale tak jak Twoja uparta i czasami już widać, że będziemy mieć z nią przeboje jak już pójdzie do szkoły... :)

      Usuń
  3. Ale on jest taki słodziutki :)
    Zwłaszcza na tym zdjęciu :)
    HIHI, z każdym z dzieci tak miałam.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń