11 wrz 2015

Dziękuję Ci mamo za złe słowa

Wszędzie czytamy i ciągle słyszymy czego nie powinniśmy mówić dzieciom. Że negatywne opinie i złe słowa skrzywią ich psychikę, przez co staną się zamkniętymi w sobie, nie mającymi własnego zdania z niską samooceną kałmukami. Ciągle słyszymy, żeby za wszystko dzieci chwalić, a na ich porażki przymykać oczy, albo jeszcze poklepać po ramieniu i powiedzieć "Nie było wcale tak źle", "Mi się to bardzo podoba". 
A dlaczego nigdzie nie mówią, że negatywne opinie i złe słowa również mogą motywować? Pamiętam, jak kiedyś przed wycieczką szkolną zapakowałam cały koszyk sklepowy słodyczy i usłyszałam wtedy od mamy - "Jak będziesz tyle żarła, to się w żadną spódnicę nie zmieścisz" I wiecie co? Poprzestałam na jakimś jednym smakołyku i kanapkach. Świat się nie zawalił, nie ryczałam z tego powodu, a na koleżanki obżerające się chipsami patrzyłam z politowaniem. Do tej pory jak patrzę na półkę sklepową z łakociami w głowie dudni mi jak echo, to co wiele lat temu usłyszałam. Dziękuję Ci mamo za złe słowa!


Życie nie jest łaskawe

Zrozum, to że jak nie nauczysz swojego dziecka przyjmować porażek i przegrywać, to nigdy nie będzie zwycięzcą, albo znacznie utrudnisz mu tę drogę. Rozumiem, że dzieci trzeba chwalić, bo to podbudowuje ich samoocenę, ale chwalenie za wszystko, to wyrabianie w dziecku narcystycznej osobowości, która w zderzeniu z rzeczywistością i opinią innych jest krucha. Druzgocące może być dla dziecka jak zrozumie, że jest zajebiste, ale tylko dla swojej matki. A dla matki (tej kochającej) zazwyczaj jej dziecko takie po prostu jest. Nie rozumiem jak można kłamać dziecku. Jak moje dziecko pomaluje kolorowankę byle jak i widzę, że w ogóle do tego się nie przyłożyło, to nie chwalę. Jak powiem, że mogła się bardziej wysilić, bo jest na łapu capu, to pójdzie i poprawi. I dopiero w tym momencie należą się brawa, bo dziecko rozumie więcej niż nam się wydaje. Rozumie, że to pracą i wysiłkiem osiągnęło ten efekt wow, a nie będąc po prostu Twoim dzieckiem. Następnym razem również dłużej nad czymś popracuje. To jest motywacja.
 

Dzieci nie są z porcelany

Każdego można zranić, ale nie bójmy się płaczu, czy krzyku, bo życie nie raz daje po dupie. Trzeba potrafić przyjąć porażkę, bo jak dziecko ma się podnieść, skoro nie wie, że leży? Nie przeginajmy też w drugą stronę, ale trochę krytyki nikomu nie zaszkodziło. Na tym polega dyscyplina, której brak doskonale widać na ulicach. I nie chodzi mi o brak tzw. ciężkiej ojcowskiej ręki, ale mądre argumenty, które pokażą dzieciom, że nikt nie jest doskonały, ale do doskonałości należałoby dążyć.


Nie rozumiem również przyzwolenia rodziców, aby ich dzieci jadły co chcą. Mówię raczej o małych dzieciach, bo duże już ciężko upilnować, ale to od nas zależy jakie nawyki żywieniowe nasze dzieci będą miały. Jeżeli dziecko jest grubasem, to nie bójmy się tego głośno mu przyznać. Krytykować należy mądrze, ale krytykować trzeba. Jak to zrobić? To proste. Powiedz dziecku jak jest, ale nie wyśmiewaj go, okaż mu wsparcie i zaoferuj pomoc w zwalczeniu problemu dopóki jest mały. Nie czekaj aż samo zauważy, że jego życie jest jedną wielką porażką, aż będzie wyszydzane przez kolegów. Pierwszą osobą, którą obwini za ten stan rzeczy będziesz Ty sam/a. To się tyczy każdej sfery życia, nie tylko diety, sportu, czy nauki. Złe słowa mądrze wypowiedziane rzutują na jego przyszłość, bo dziecko, które potrafi sobie radzić z krytyką, dobrze wie, że to od niego zależy jak będzie wyglądać jego życie. Że ma realny wpływ na nie i to jak ono będzie wyglądało zależy tylko od jego wyborów i zaangażowania.

10 komentarzy:

  1. Oj mnie też wkurzają takie matki które za wszelką cenę chronią swoje dzieci żeby im nic złego niepowiedzieć, kilku słów prawdy chociaż same wiedzą że właśnie jest taka prawda bo może nie daj boże spadnie im włos z głowy albo niewiem jeszcze co gorsze... I to się tyczy nie tylko tych matek które mają małe dzieci ale też tych które już mają bardzo dorosłe dzieci...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to to to! A później zdziwko, że z żoną się nie dogaduje, bo przecież on jest idealny! :)

      Usuń
  2. czasem złe słowa potrafią zmotywować. Oczywiście wszystko ma swoje granice ;-)
    Sandicious

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mają, ale nadopiekuńczość i utrwalanie dziecka w przekonaniu o jego zajebistości na pewno nie są n a dłuższą metę dla niego dobre :)

      Usuń
  3. Wiadomo, że jak się dziecku mówi słowa typu: nie kocham Cię, albo powtarza do usrania: jesteś taka nieśmiała/a niesamodzielna/y i tak Ci się nie uda.To dziecko w kompleksy wpędzamy i zamyka się w sobie, ale czasem trzeba dziecku powiedzieć dosadnie, żeby otworzyć mu oczy na pewne sprawy.
    Dzieci należy chronić, kiedy krzywda im się dzieje, ale nie stwarzać tzw " złotej klatki" którą kiedyś opuszczą i życie realne je przerośnie.
    Nie należy przesadzać w żadną stronę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Absolutnie nie wolno upokarzać dziecka, ale robić to z głową. Nie mówić dziecku, że mu się i tak nie uda, bo nie o to mi chodzi. Ale zmotywować, że jak się będzie starać, to kiedyś w końcu wyjdzie. Podkreślając to, dlaczego mu nie wychodziło, np. "Kochanie znowu przytyłaś! Masz dużą nadwagę i musisz się wziąć za siebie a nie ciągle podjadać. Potem będzie Ci coraz ciężej. Jak się bardziej będziesz pilnować, to na pewno Ci się uda schudnąć. Żeby było Ci łatwiej ja też zacznę się zdrowiej odżywiać" Albo. "Pani miała rację stawiając Cię w koncie (nie wiem jakie teraz są kary, u mnie stało się w koncie), bo byłeś bezczelny, niegrzeczny, arogancki, etc. Jak będziesz się lepiej zachowywać, to nie będziesz miał kary."

      Usuń
  4. Bardzo dobry temat podjęłaś. Nie można przeginać w żadną stronę. Żadna z nas też nie jest idealną matką, nie ma szkoły rodziców, nie jeden raz ja też popełniłam błędy wychowawcze. Matka kocha miłością bezwzględną, a nie warunkową jak ojciec. Ja moich synów uczyłam, aby byli porządnymi ludźmi, nie krzywdzili innych, aby nikt przez nich nie płakał. Nie robiłam też problemów z 3, bo to nie koniec świata, ale przede wszystkim pozwoliłam im być sobą, trzeba dzieci uczyć, że nie wszystko w życiu jest proste i oczywiste, chwalić, ale pozwolić też na robienie błędów, krytyka motywuje jeśli jest przekazana we właściwy sposób. Ja nigdy nie miałam wsparcia od swojej mamy, wręcz przeciwnie, zawsze słyszałam, że mi się to, czy tamto nie uda, pewnie dlatego zaszłam tu gdzie jestem, po pierwsze bo na nią nie liczyłam, po drugie bo chciałam jej udowonodnić, że się myli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że za jakiś czas moje dzieci będą mogły uczciwie przyznać, że miały ode mnie wsparcie. Trochę współczuję brak wsparcia od mamy, bo jednak jest ono potrzebne dla zachowania pewnej równowagi psychicznej i poczucia bezpieczeństwa. Każdy popełnia błędy, na tym już życie polega. Grunt, to z cudzych błędów potrafić wyciągnąć naukę. :)

      Usuń
  5. Bardzo dobrze napisane! ❤

    OdpowiedzUsuń