5 sie 2015

Szlag mnie trafia jak czekam w kolejce do lekarza

Szlag mnie trafia jak czekam w kolejce do lekarza.
Andrzej Mleczko


Nie mówię tu o lekarzu interniście, do którego są dzikie tłumy, bo aktualnie przykładowo panuje grypa. 
Nie mówię o alergologu, kiedy mamy sezon na pylenie. 
Nie mówię o ginekologu, do którego często przepuszczamy ciężarne.

Mówię o lekarzu specjaliście, na wizytę, do którego umawiamy się na conajmniej pół roku do przodu. Na wizytę w prywatnej przychodni, przyjmującej zarówno prywatnie jak i na NFZ. Na wizytę ustaloną na konkretną godzinę.

Ile razy tak miałeś? Wizyta na 10, a o 11 jeszcze trzy osoby przed Tobą. Siedzisz już od godziny i wiesz, że jeszcze co najmniej drugie tyle posiedzisz. Bo wiesz, że wizyta u specjalisty nie trwa 5 minut, ani nawet 15. Ale oni zdaje się, że o tym wcale nie wiedzą zapisując Cię na konkretną godzinę. 

I płacisz im, czy to bezpośrednio, czy to przez podatki. A oni mają Cię w dupie. Sory, ale inaczej braku szacunku dla czyjegoś czasu nazwać nie potrafię. A czas to pieniądz. Nie chodzę po lekarzach dla rozrywki. I pytam się pani co wchodzi przede mną, na którą godzinę była umówiona i mówi, że tylko 10 minut przede mną. I tak powstają później 2 godzinne opóźnienia. A mnie trafia szlag. 

I czekamy jak durnie w dobie kiedy każdy posiada telefon komórkowy i mógłby zostać poinformowany o opóźnieniu, żeby nie tracić cennego czasu. Ale nie, bo po co?

4 komentarze:

  1. Idealnie wstrzeliłaś się z tematem! Za godzinę mam wizytę u lekarza ale pojadę 5-10 minut po czasie, bo zawsze i tak muszę czekać... ostatnio czekałam dwie godziny, a jak już się dostałam, to lekarz okazał się być tak niekompetentnym, że prędzej wyleczyłabym się sama... chyba w tamtym roku czekałam w kolejce rekordowe 3 godziny, pracownicy nie mogli zamknąć Internusu i iść do domu, bo ludzie dalej czekali na swoją kolej :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co jest najlepsze zakładając kartę podajesz numer kontaktowy i skoro godzinę przed Twoją wizytą jest dwugodzinne opóźnienie, to nie ma możliwości, żebyś weszła na czas, ale przecież po co informować. Przecież to świetnie spożytkowany czas posiedzieć sobie na korytarzu...

      Usuń
    2. No widzisz, przyjechałam ostatnio tak jak napisałam wyżej, chwilę po czasie, siedziałam ponad godzinę w poczekalni (poradnia chorób zakaźnych jest mniejsza niż więzienna cela...), w międzyczasie pojawiło się mnóstwo osób "ja tylko wejdę zapytam", które ostatecznie siedziały w gabinecie po pół godziny... dobrze, że przynajmniej ta wizyta była przydatna, bo już powoli załamywałam ręce nad naszymi lekarzami.

      Usuń
    3. Wiem byłam tam kilkakrotnie w ciąży i żadnego okna nie ma... To dobrze, że chociaż do przodu :)

      Usuń