29 sie 2015

Pedantyzm budzi się nocą

Dziwactwa wychodzą nocą.




Gdzieś tam głęboko we mnie zakopany drzemie sobie pedantyzm. I zazwyczaj uaktywnia się wtedy kiedy jestem najbardziej zmęczona po ciężkim dniu pracy. Kiedy przez kilka poprzedzających jego coming out godzin marzę tylko o ciepłej kąpeli i o przytuleniu poduszki. Kiedy dzieci już smacznie śpią i mogłabym właśnie teraz wygospodarować choć kilka chwil tylko dla siebie. I znajduję te chwile, sam na sam z środkami czystości i biorę się za generalne porządki. A wiecie co wtedy robi mój mąż? Nic. Bo kto normalny zaczyna wielkie sprzątanie długo po godzinie dziesiątej.

Może to dziwne, ale takie dokładne sprzątanie mnie odstresowuje (tylko nie mówcie o tym Dominikowi). Nie mówię tu o lataniu z odkurzaczem, czy szmatką, ani tym bardziej o myciu naczyń, czy prasowaniu. Tego w ogóle nie lubię. Mówię o pucowaniu płytek, mega dokładnym czyszczeniu kuchenki, wyczyszczeniu okapu z kurzu i tłuszczu, który się chyba przyspawał, czy doprowadzeniu lodówki do sterylności.
I odstresowuje mnie to tylko wtedy, kiedy nikt i nic mi w tym nie przeszkadza. Wtedy zamieniłam się w perfekcyjną panią domu i nie potrafię przestać. Budzi się we mnie pedantyzm.



Jest kilka rzeczy, bez których nie potrafię się obejść. Takie niezbędniki do sprzątania.


1. Alkohol

Nie do picia, bo pedanci są bardzo dokładni, a po nim mogłoby z tym być ciężko. Alkohol idealnie nadaje się ciężkich zabrudzeń jak chociażby ten nieszczęsny kurz przyspawany do okapu, czy plam na jasnych skajkowych krzesłach. W zasadzie odkryłam go jak wymazałam białą lnianą bluzkę długopisem i nic innego nie miałam pod ręką oprócz spirytusu salicylowego. Uwierz mi działa cuda!


2. Ręczniki papierowe

To jest wybawienie od niewygodnych i niepraktycznych ścierek, które szybko się brudzą i szybko są mokre.


3. Domestos

Przyznam, że wypróbowałam mnóstwo specyfików tego typu i niestety, ale tu nie zaoszczędzę, bo jest najlepszy. Nadaje się do mycia wielu rzeczy, oprócz toalety, jak chociażby wannę z mydlanego osadu czy usuwania kamienia w umywalce, a nawet czyszczenia fug...


4. Płyn do szyb

Myję nim praktycznie wszystko, od szyb, podłogi, kuchenki, skończywszy na szafkach w kuchni.


5. Kwasek cytrynowy

W połączeniu z wrzątkiem, to idealny odkamieniacz, a co najlepsze, to całą robotę odwala za nas sam. Nie trzeba szorować, skrzybać, niszczyć rąk i paznokci. Wystarczy chwila i sam sobie z kamieniem poradzi.


6. Waciki

Razem ze spirytusem salicylowym tworzą zgrany duet w usuwaniu tłuszczu.


7. Szczoteczka do zębów

Świetnie radzi sobie z trudnodostępnymi miejscami, czy szorowaniem umywalki.


Czasami zdarzy się, że użyję również i innych silnych środków  jak mleczko czy łagodniejszych jak płyn do mycia naczyń, ale powyższe pozwalają mi odwalić tak na prawdę większość roboty. Jestem człowiekiem, który największego powera dostaje nocą i łatwiej mi jest się wziąć do roboty późnym wieczorem, albo nocą niż rano, niezależnie czy to praca fizyczna, czy intelektualna. Zastanawiam się tylko dlaczego zawsze mam wenę na sprzątanie akurat wtedy kiedy najbardziej potrzebuję snu. Też tak masz, czy może odwrotnie?

3 komentarze:

  1. Nawet Ci zazdroszczę tego nocnego pedantyzmu. Mnie najczęściej chęci do sprzątania łapią rano. Zazwyczaj długo mi się z tym schodzi, kończę w południe a potem już jestem tym wszystkim zmęczona zmęczona i resztę dnia się obijam, robiąc kolejny bałagan :-D jeśli chodzi o szorowanie, nie ruszam się bez sody oczyszczonej i kwasku cytrynowego. Staram się nie używać "agresywnych" środków czystości z powodu zwierząt w domu. I samo to, że jestem chociażby "szczurzą mamą", automatycznie zabrania mi czyszczenia klatki i mebli w pokoju jakimikolwiek chemicznymi specyfikami...

    OdpowiedzUsuń
  2. Haha, we mnie się też budzi taki zwierz pedantyczny, tylko, że dzieci rano wszystko idealnie zasyfiają i jak przyjdzie ktoś to i tak nie widać mojej pracy.
    W moim zestawie też są chusteczki wilgotne, niezastąpione, jak chcę coś na szybko z kurzu zetrzeć, czy wybłyszczyć.
    Płyn do szyb super się sprawdza do mycia płytek, a i jeszcze jak myje lodówkę to robię sobie taki roztwór : ciepła woda,soda oczyszczona i kwasek cytrynowy lub wyciśnięty sok z cytryny,tym myję lodówkę, jest odkażona i idealnie wyczyszczona.
    A patyczkami kosmetycznymi super się wyciąga włosy i inne brudy z odpływów.
    Choć po moim mieszkaniu nie za bardzo widać, to lubie sprzątać, mieć czysto, tylko, żeby jeszcze ktoś to szanował i doceniał.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do mycia lodówek (metalicznych) rewelacyjna jest też oliwka. Taka zwyczajna, dla dzieci. Nasączasz wacik oliwką i delikatnie szorujesz lodówkę. Nie zostają na niej potem żadne smugi ani odciski palców, a w kuchni ładnie pachnie. Taką oliwką można czyścić w sumie każdą metaliczną powierzchnię w kuchni, okap, uchwyty od szafek itp. :-)

      Usuń