13 sie 2015

Małe dzieci mały problem...


Małe dzieci mały problem, duże dzieci duży. Bzdura!


Teraz jako matka dwójki dzieci mogę się w końcu wypowiedzieć w tym temacie. Wiadomo każdy może uważać inaczej, ale ja muszę przyznać, że powyższe zdanie, to najgłupsza rzecz jaką można powiedzieć. Bo weźmy na przykład potrzeby (w mniemaniu dziecka) pod uwagę, albo rozumowanie. 

Im większe dziecko, tym więcej rozumie. 

Małemu dziecku przykro mi, ale nie wytłumaczysz, że przez jego budzenie się w nocy w ogóle nie spałeś i że głowa Ci pęka, a prochy nie pomagają. Ono uważa, że skoro ono zdrzemnęło się w ciągu dnia dwie godzinki, to i Ty jesteś wyspany. Nie ważne, że większość z tego czasu u Ciebie na rękach i  że w tym czasie zachrzaniałeś po mieście z wózkiem jak dureń i umordowałeś się niemiłosiernie, żeby pewne sprawy pozałatwiać, albo ogarniałeś obiad. Ono jest wypoczęte i gotowe do akcji. Mama, tata jaka migrena? Toż to ja jestem mały wulkan energii. Nudzi mi się!

Skoro nie rozumie, to nie wytłumaczysz mu również, żeby nie wyciągało talerzy z szafek, butów z pudełek z szafy i nie wrzucało wszystkiego do toalety. Nie wytłumaczysz mu również, że wchodzenie na parapet może źle się skończyć, zabawa z otwieraniem i zamykaniem szuflad również. Twoje próby tłumaczenia czegokolwiek zazwyczaj się kończą dziecka śmiechem, bo przecież dorośli są tacy śmieszni jak starają się być poważni.

Już nie wspomnę o tym, że dziecko to takie małe tornado, które rozniesie Ci mieszkanie, aby tylko je wysprzątasz. A jak Ci się uda zachować porządek, to nie martw się, ale znajdzie sposób, żeby Ci się nie nudziło przypadkiem.



A jeśli nie ma możliwości nabroić, to chociaż popłacze. Nie ważne, że 30 stopni, noś. Przecież się nie rozpuścisz. 

Reguła jest taka, że im bardziej goni Cię czas, im więcej masz obowiązków, to dziecko będzie wymagało więcej Twojej uwagi.

Małe dzieci są szybkie, nieprzewidywalne i głośne. Wszędzie ich pełno. I żeby nie wiem jak grzeczne były, to 24 na dobę musisz być w stanie gotowości do reakcji, bo nie wiesz, co za pomysł za chwilę wpadnie do tak małej, ale kreatywnej głowy. 

Niunianie małych dzieci jest na prawdę męczące. I tak są słodkie, kochane i czas tak szybko mija, że szkoda, że tak szybko rosną, ale przy małych dzieciach`zawsze masz ręce pełne roboty. Wszystko zmienia się jak dzieci idą do przedszkola.

Duże dzieci:
Robią się bardziej samodzielne i nie musisz latać co pięć minut, przebierać i bać się, że zje coś dziwnego z podłogi. Że potłucze talerze, że przewróci się i nabije siniaka na czole, czy poprzylepia do wszystkiego dookoła paczkę plasteliny. I być może duże dzieci potrzebują więcej uwagi, bo lekcje, bo koleżanka nie taka, bo mi się te ciapy nie podobają, pierwsza miłość, ale tu wystarczy wychowywać mądrze i problemów jest coraz mniej.

Fakt problemy są zawsze, ale w miarę jak dziecko się rozwija, to i problemy ewoluują. Tego się nigdy nie uniknie. Na szczęście oprócz poważniejszych problemów ewoluuje również dziecko i jeżeli masz świetny kontakt z dzieckiem i dbasz o nie, to prawie każdy problem dla dziecka, to dla Ciebie błahostka. Bo wystarczy, że dziecku na spokojnie wszystko wytłumaczysz. Ale do tego dziecko musi najpierw co nieco rozumieć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz