9 sie 2015

Latem klient to koszmar!

Lato niestety nie sprzyja zachowaniu czystości i ładnej woni perfum ciągnących się za klientem, że jeszcze kilka minut po jego wyjściu zastanawiasz się co to za zapach, bo chętnie kupiłabyś taki mężowi lub sobie, jeśli pozostawiła go po sobie kobieta. Lato pozostawia po sobie często odór zmieszanej woni taniej wody kolońskiej, wczorajszego alkoholu i potu. Latem klient to koszmar!

źródło


Nie chcę tu absolutnie generalizować, bo nie każdy jest taki i latem czyścioszki też się trafiają, ale niestety dużo rzadziej. Brudni klienci trafiają się też i każdą inną porą roku, ale niewymiernie często co w gorącym sezonie.

źródło

To, że człowiek się poci, to nic nadzwyczajnego, to rzecz naturalna i dziwne, by było gdyby tego w ogóle nie robił. Ale do cholery o higienę dbać trzeba, a czasy, w których jedna kąpiel na tydzień wystarczała na szczęście dawno minęły bezpowrotnie. Dbałość o higienę nierozerwalnie wiąże się z kulturą osobistą, bo sory, ale to nic przyjemnego obsługiwać kogoś, kto po prostu śmierdzi. A uwierz mi, że smród czasami jest tak paskudny, że zamiast skupić się, żeby dobrze wykonać robotę, skupiasz się jak zrobić, żeby nie zwymiotować. Szczytem buractwa dla mnie jest pójść i mierzyć jakiekolwiek części garderoby będąc spoconym i nieumytym. I tak wchodzisz do przymierzalni, a odór potu jest tak silny, że od razu sobie wyobrażasz, że te ubrania, co je ten spocony człowiek mierzył, to może odzyskają świeżość po co najmniej kilku długich praniach, o ile w ogóle. 

źródło
 
O tym jak ludzie o siebie nie dbają pisałam już tutaj. 
Pisałam również o chamach tutaj
Dziś napiszę jak niektórzy uprzykrzają pracę między innymi pracującym w handlu i pokazują, że z higieną osobistą mają na bakier. Przedstawiam 3 najczęstsze zasady, nie spełniając których, powinniśmy z zakupów zrezygnować.


1. Nie mierzę ubrań jak jestem brudna

Nigdy! Nie mierzę nawet ubrań jak jestem spsikana perfumami, bo wiem, że może to kogoś innego uczulić, albo po prostu będzie to dla niego nieprzyjemne. Nie używam pudru, ale kiedyś jak go używałam, to zawsze uważałam, żeby przymierzanej odzieży nie wybrudzić, bo wiem jak ciężko takie plamy schodzą. Jednak wiele kobiet zdaje się o tym zapominać i tak lecisz kupić białą bluzkę, bo jest Ci potrzebna na już i niestety, ale dwie ostatnie w Twoim rozmiarze na linii dekoltu nie są białe, ale z pomarańczowym akcentem. Jak wybieram się na zakupy, to zawsze biorę wcześniej prysznic, bo sama chciałabym, żeby inni też tak robili. Jeżeli znajdę coś na spontanicznym wypadzie na miasto, a nie czuję się świeża, to odkładam dany produkt, żeby wrócić do przymiarki jak już będę czysta. 

źródło

2. Nie mierzę nakryć głowy i okularów jak mam spoconą głowę lub nieumyte włosy

To również bardzo częste zjawisko, że pot normalnie kapie komuś z nosa, a przymierzyć musi. Na szczęście okulary można bardzo szybko i dokładnie wyczyścić po takim delikwencie, ale jeżeli zmierzy on w ciągu 10 minut 30 oprawek, to zostawia po sobie spore zamieszanie. W centrach handlowych są toalety, w których jest mydło i ręczniki papierowe, więc chociaż tak prowizorycznie można by było się umyć, a nie odstraszać innych, czystych klientów. Nigdy nie zrozumiem jednego, jak można mierzyć nakrycia głowy nie umywszy uprzednio dokładnie głowy? Wytłumaczy mi ktoś?

źródło

3. Brudne nogi

Brudne nogi, to zjawisko przeszkadzające wszystkim, bo śmierdzą i są po prostu obrzydliwe. Nie wspomnę o brudnych niespiłowanych pazurach, albo grzybicy. I tak może trochę poza tematem, ale tyczy się to też i wyboru obuwia, bo wątpię, że to przypadek odosobniony. Pamiętam jak kiedyś byłam na basenie i podsłuchałam rozmowę dwóch kobiet około 30, z czego jedna powiedziała drugiej, że ma grzybicę (i poszła baba zarażać na basen). I tak skoro zarażanie na basenie jej nie przeszkadza, to dlaczego miałaby nie mierzyć butów? Buty kupuję rano jak jestem świeżo po kąpieli, albo jak konkretnie na kupowanie się nastawię, co łączy się z wcześniejszym zadbaniem o świeżość i czystość nóg.

źródło

O higienę dbam zawsze

Dbać o siebie należy nie tylko przed wizytą w sklepie, u ginekologa, czy kosmetyczki, choć i tam jak widać niektórzy się brudu nie wstydzą. Dbać o higienę należy zawsze. Do końca życia nie zapomnę unoszącego się smrodu za interesantką w Urzędzie Miasta i tego widoku błota między palcami (czy cokolwiek to było, bo było sucho). Odór ten pozostał długo jeszcze po przejściu kobiety przez korytarz. Współczuję osobie, która była zmuszona ją obsługiwać. 

Zapamiętaj! Schludny, czysty i kulturalny klient, to klient lepiej obsłużony.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz