13 lip 2015

Śniła mi się wojna!

Śniła mi się wojna, a właściwie, to chyba przygotowania do jej rychłego nadejścia. Była surrealistyczna, jakby nie z naszej epoki, nawet broń była niedzisiejsza, a jednak strach był realny.

źródło

Jestem pewna, że gdyby ktoś podłączył mnie podczas dzisiejszego snu do eeg uznałby, że jednak ośrodek strachu nie śpi, strach był żywy. Strach o najbliższych.



Sniło mi się, że za oknem mojego domu jest poligon, śniło mi się, że za oknem jest strzelnica. I strzelali ze strzelb i obrzynów. I wysadzali samochody w powietrze i działa mieli. A ogień płonął. Ten sam ogień, który daje światło, ciepło i życie. On również życie zabiera. Może to nie była jeszcze wojna, ale było ją niemalże czuć w powietrzu niesionym przez wiatr przez Europę. I stałam tak z mężem przy oknie i zastanawiałam się gdzie nasze dzieci będą bezpieczne i najgorsze było to, że nic nie przychodziło mi na myśl. 


Strach o najbliższych, to jedna z silniejszych emocji, która często do nas wraca. Wiem, że nie da się go uniknąć. Strach przed śmiercią, krzywdą, porażką. Na każdym kroku. Pojawia się w chwili kiedy dowiadujemy się, że rodzina się powiększy, kiedy pokochamy kogoś. Oby było jego jak najmniej i oby nasze dzieci wojny nie poznały. Dbajmy o nasz kraj, dbajmy o nasze bezpieczeństwo, dbajmy o dzieci i zaszczepiajmy w nich miłość do Ojczyzny. Ale, żeby były gotowe walczyć o nią, to państwo również powinno dać coś od siebie.  Uczmy naszych dzieci szacunku do drugiego człowieka, nie pokazujmy im od małego, że nienawiść i zawiść jest rozwiązaniem. Pokażmy im, że da się żyć według zasad i uczmy ich miłości.

Tyczy się to nie tylko wojny w samej sobie, ale ogólnego hejtu i zazdrości wszystkiego innym. To jak będą traktować innych nasze dzieci, zależy głównie od nas.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz