16 lip 2015

Im bliżej urlopu tym gorzej

Urlop miałam zaplanowany od końca czerwca do połowy lipca. Miałam, ale jeśli coś się planuje i im bardziej czegoś się chce, tym o to ciężej!



Na kilka dni przed urlopem córka zachorowała na ospę. I morze musieliśmy niestety przełożyć. W sumie to nawet dobrze się złożyło. Gorzej byłoby, gdyby choroba  wyszła w trakcie i urlopu już nie mogłabym przesunąć. To by dopiero była katastrofa! Kolejny, tygodniowy i praktycznie jedyny termin w sezonie letnim, to przyszły weekend i następny tydzień. Ale również stał pod znakiem zapytania ze względu na możliwość pojawienia się choroby w każdej chwili u drugiego dziecka. Nie rezerwowaliśmy, więc nic. Aby tylko ospa wyszła u Aurelki, to Borysa zaszczepiłam i na szczęście udało się, choroby nie załapał. Możemy jechać na urlop!


Tylko gdzie?


Wymarzyłam sobie Łebę. Jest tam mnóstwo atrakcji i oprócz morza i plaży nudzić się nie można. Bardzo chcemy dzieciom pokazać morze, bo w morzu jest coś wspaniałego. Nie wyobrażam sobie cały tydzień łazić za takim malcem jak Borys po plaży i ściągać go z cudzych ręczników, więc szukaliśmy miejscowości, w której czas można spędzić nieco aktywniej. Na takich wczasach, gdzie tylko bym za nim łaziła i wyciągała mu piach i szyszki w buzi i nie robiła nic poza tym wymordowałabym się bardziej niż zostając w domu. Łeba, więc wydała się idealnym rozwiązaniem. Do południa morze, po południu Dino Park, Labirynty, i inne atrakcje. Tak to jest coś! Tam jest co robić!


Ale... 

Ale jest problem z noclegiem. Z noclegiem w godnych warunkach (i nie mówię wcale tu o 5 gwiazdkowym hotelu, ale musi być aneks kuchenny i łazienka niekoniecznie na korytarzu. Musi być parter, żebym jak dzieci pójdą spać nie została uziemiona w pokoju. Dobrze jak byłby to po prostu domek.) i rozsądnej cenie. I wiecie co!? Obdzwoniłam dziś mnóstwo miejsc i miejsc, albo nie ma, albo są zbyt drogie. Mam jeszcze możliwość pojechać z przyczepą, ale znowu jest problem z polami kempingowymi, bo niby jest ich dużo, ale nie ma miejsc prawie w ogóle z podłączeniem do kanalizacji. I tak dzwonię i szukam. Szukam i dzwonię. I  już nawet pakować się powoli zaczęłam. I im bliżej, tym bardziej zaczynam się zastanawiać, czy nie odpuścić sobie szukanie i pojechać w ciemno. I wziąć, to co się znajdzie na miejscu. 

Jak spędzasz urlop? Gdzie? I czy Ty z dziećmi pojechałabyś/pojechałbyś ponad 600 km w ciemno i na spontanie? Czy jednak wolisz wszystko mieć zaplanowane?
 


6 komentarzy:

  1. Lubię planować, ale niestety nawet najlepsze plany często życie prostuje.
    Ze względów finansowych w wiele miejsc nie jadę, pomimo tego, że mam urlop.
    Przykre, ale prawdziwe.
    Też kocham morze, nad którym byłam 3 razy w ciągu swojego życia.
    Bardzo bym chciała pojechać, ale wszędzie są koszty, choć dzieci mam sporo starsze i nie musiałabym ich na każdym kroku pilnować, ale u mnie bariera finansowa przynajmniej w tym roku jest nie do pokonania.
    Ale pomijając finanse też orientowałam się, gdzie ? co i za ile? i jeszcze przed sezonem ceny są koszmarne, albo miejsc nie ma.
    Szczerze mówiąc to niektóre miejsca są tak drogie, że chyba taniej by wyniosło, jakby pół roku wcześniej "zaklepać" wycieczkę zagraniczną.
    Mam nadzieję, że jednak uda Wam się miło spędzić urlop, znajdziesz coś, co by Ci odpowiadało i w przystępnej cenie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już coś znaleźliśmy i choć nie na cały tydzień, to już coś. Jedziemy. Potem będziemy czegoś szukać na miejscu, albo kto wie, może zmienimy miejscówkę...

      Usuń
  2. Jeśli nie w te wakacje, to w kolejne, z wielką chęcią dam Wam namiary na fajną miejscówkę na Mazurach. Prawie jak morze, tylko woda o wieeele cieplejsza, bo jak trafisz w pogodnym terminie to czasem ma ponad 20*C nawet. Woda czysta, czasem na brzegu widać nawet raki, co jest dobrym znakiem :-) domki, zadbane, nowe, są też pokoje w budynku obok. Nic tylko pakować się i jechać! Byłam już tam 4 razy, w tym raz z rodzicami i Mateuszem - raczej nie narzekał, może zarekomendować razem ze mną :-D Morze jest przereklamowane a Łeba tłoczna i głośna... Tak więc, jak będziecie szukać czegoś fajnego, to wiesz gdzie się zgłosić! Jak macie jeszcze wolne dni przed sobą to piszcie do nas, wyskoczymy se na miacho połazić i poplotkować :-) Pozdrówki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i tłoczna, ale jest co robić, a z takim maluchem jak Borys i tak bardzo nie odpocznę, bo jest na etapie "nie usiedzę na miejscu, zrobię wszystko czego nie wolno, nie dam ręki i zjem wszystko co znajdę..." Co do Mazur, to bardzo chętnie. Poproszę namiary. Może we wrześniu się jeszcze skoczy :) Nie mamy nic czasu. Ja jutro do roboty na trochę, a po robocie pakowanie i w nocy wyjeżdżamy... To już po urlopie.

      Usuń
  3. Bawcie się dobrze! :* My dziś byliśmy nad wodą, jeden dzień, ale też fajnie :-) Poopowiadamy sobie jak obie wrócimy do Puławy! Patkaaa :)

    OdpowiedzUsuń