20 cze 2015

Gdybym mogła nie pracować...

GDYBYM MOGŁA NIE PRACOWAĆ... PRACOWAŁABYM!




Dzięki pracy:

1. Odpoczywam!

Może wyda się to niektórym dziwne, ale tak jest. Wrzaski, płacze, ciągle ktoś coś chce. Jestem multi-zadaniową maszyną, ale wciąż się z czymś nie wyrabiam. Czy jestem aż tak beznadziejna, czy faktycznie "posprzątane, albo ugotowane" ma prawo bytu. Gdyby nie to, że chodzę do pracy moje życie byłoby jednym wielkim obowiązkiem. Ale skoro już pracuję i mnie dużo nie ma, to mam już jakąś wymówkę. Mam powód, dla którego piach pod nogami i leżące od tygodnia pranie jest mniej ważne od czasu spędzonego z dziećmi. W końcu tak często mnie nie ma...
Z drugiej strony w pracy odpoczywam. Psychicznie oczywiście. Od tych dni, które kończą się grubo po północy, bo w końcu to pranie pasowałoby pochować. Od tych dni, w które mózg paruje, bo przydałaby się niania do pomocy, ale niani nie ma. A posprzątać trzeba, poprać, ugotować, nakarmić dziecię co 2-3 godziny, nakarmić drugie, poprasować, poodkurzać, pomyć i jeszcze gdzieś w tym wszystkim samej się umyć, a w locie około godziny 13 zjeść śniadanie. W te
dni z niewyjaśnionych przyczyn młodsze zazwyczaj cały dzień wyje, bo on nie chce się bawić sam tylko z mamusią i jest cholernie śpiący, ale spać nie pójdzie.
Oj tak tu praca przed depresją ratuje! Siedząc ciągle, tylko i wyłącznie w domu zwariowałabym, nabawiłabym się nerwicy, depresji, albo sama nie wiem co jeszcze.


2. Czuję się pewniejsza siebie, bo zarabiam

Nie jestem zależna finansowo, więc wierzę w swoją moc sprawczą. Wiem, że realnie mogę decydować i nie usłyszę, że on dobrze wie jak swoimi pieniędzmi zarządzać. Poza tym nie muszę się o nic prosić. Mam ochotę coś kupić, to kupuję. Wiadomo, że budżet jakoby wspólny, więc i tak pieniędzmi trzeba rozsądnie.
Poza tym czuję się pewniej, bo gdyby coś, to zawsze jest druga pensja i przeżyjemy.


3. Nikt mi nie mówi, że nic nie robię

Bo wiecie, matka, to leży i pachnie. Dziecko same sobą się zajmie, same ze sobą pobawi, same umyje i ubierze i jeszcze obiad zrobi. W dodatku dziecko nie bałagani i poodkurza.
Matka nic przecież nie musi. Bo co to jest wszystko ogarnąć. Godzinka i ma nieskończoną ilość czasu na siebie.
Tak uważają Ci, którzy dzieci nie mają.
Tak na prawdę macierzyństwo to ciężka harówa, ale o tym wiedzą tylko Ci, którzy to przeżyli. Praca pozwala uniknąć gadania i nerwowych tłumaczeń innym, że nie wszystko jest czarno białe.


4. Mam grono dorosłych znajomych

To bardzo ważne, żeby na co dzień mieć dorosłe towarzystwo. Żeby mieć z kim rozmawiać o problemach i rozterkach dorosłych, bo dzieci nimi obarczać nie wolno. Z dziećmi w ogóle o wielu sprawach się nie porozmawia. Z koleżankami z pracy można zawsze gdzieś razem wyskoczyć pod pretekstem integracji grupy i oderwać się od rutyny.

5. Rozwijam się

Dzięki pracy mogę się samorealizować i rozwijać. Poznaję nowe technologie, nowe metody, nowe produkty, nowych ludzi. Dodatkowo jeśli mam szansę korzystania z kursów lub szkoleń poszerzam swoją wiedzę, jestem lepszym pracownikiem, a to również zwiększa samoocenę. Poznaję ludzi z branży i nie tylko. Pozyskiwanie nowych kontaktów daje ogromne szanse na nowe ścieżki rozwoju. Grunt to potrafić z pracy wycisnąć, to co dla nas dobre!


Okulary - Kenchi
Kamizelka - Rodi Rebel
Top - Pepco

6 komentarzy:

  1. Mądrze piszesz mimo bardzo młodego wieku. Ja wiele lat temu jak urodziłam dziecko rzuciłam karierę zawodową, a później bardzo ciężko było mi wrócić na rynek. A na prawdę jest w życiu wiele sytuacji, których nie możemy przewidzieć. Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety to prawda, dlatego zawsze lepiej być zabezpieczonym!

      Usuń
  2. Pięknie Ci w tych okularach! Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. W końcu jakieś mi pasują ;)

      Usuń
  3. Ja lubię pracować i jak dla mnie 20 tygodni na macierzyńskim w zupełności wystarcza, żeby się odizolować od społeczeństwa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest tak źle o ile się tylko ciągle w domu nie siedzi i jest ktoś do pomocy.

      Usuń