1 cze 2015

Co-sleeping z niemowlakiem?

Łamiemy zasady. Śpimy z dzieckiem!



Jak Borysek się urodził, to już w szpitalu jak sama kładłam się spać, to odkładałam Bąsza do szpitalnego wózka. Wprowadziłam zasadę, że nasze łóżko, tj. dorosłych jest łóżkiem dorosłych, a dzieci mają swoje. 
Wprowadziłam tę zasadę, bo na prawdę długo nie mogłam odzwyczaić Aurelki od spania z nami. Taty z resztą również odzwyczaić nie potrafiłam. Wtedy na pomoc przyszła mi przeprowadzka. 
Tym razem powiedziałam sobie, że to się nie powtórzy, bo chcę się wysypiać bez bólów gdzieś między żebrami a łopatką i mieć męża na wyłączność. Zatem Borys od pierwszych dni życia spał w swoim łóżeczku, a do tego zasypiał w nim. 


I wszystko było pięknie dopóki około grudnia we znaki dało się ząbkowanie i czasami trzeba było go przytulić by zasnął. Teraz jego spanie kończy się niekiedy w naszym łóżku. Z czystego wygodnictwa po nocnym karmieniu piersią. W nocy jestem po prostu bez sił i nie jestem w stanie zanieść go do łóżeczka, bo ręce odmawiają mi posłuszeństwa. Żeby go tam ulokować potrzebuję pomocy małża, więc nie chcąc go wybudzać kładę małego na naszym łóżku i tak już zasypiamy. I w zasadzie, to co w tym złego? Niech tak będzie. 

Co-sleeping z niemowlakiem nie jest zły o ile zaczyna się, od jakiejś późnej lub względnie wczesnej godziny i nie jest zawsze. Moje zasady szlag trafił, ale jest mi z tym dobrze, bo dobrze jest naszemu dziecku. Czasami to i nawet we czwórkę śpimy. Jak dobrze, że mamy duże łóżko!

A Ty jakie masz zasady? I czy u Ciebie również są po to, żeby je łamać?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz