14 maj 2015

Nie lubię wandali co niszczą place zabaw


Dzieci lubią huśtawki i uwielbiają chodzić na place zabaw. 
Nie znam chyba dziecka, które nie lubiłoby tego robić. Sama huśtawki uwielbiam i pamiętam jaką frajdę miałam ćwicząc na przyrządach lotniczych na loopingu czy żyroskopie. Do tej pory od czasu do czasu skorzystam z jakiejś większej maszyny na wesołym miasteczku :) Huśtanie się daje kopa, a szczególnie jeśli nie ma ograniczenia co do wysokości. Borys dopiero rozpoczyna bujanie się na huśtawce, ale Aurelka już lubi wysokości, na co tata niezbyt lubi patrzeć.

Pamiętam swój plac zabaw: sztywne huśtawki, drabinki, piaskownica. Pod placem zabaw wylany asfalt. Teraz place są o wiele bardziej przyjazne dzieciom. Są ogrodzone, mają bezpieczną nawierzchnię i bajeczne kolory czy wzory. Place zabaw są prawie na każdym kroku. Ich różnorodność sprzyja spacerom, bo na tym jest karuzela, a na tamtym domek czy skałki. Mimo ich różnego wyposażenia, różnych materiałów, z których są wykonane i wielkości zjeżdżalni idea jest jedna. Plac zabaw jest dla dziecka.


Wkurza mnie tylko jedno, że komuś może taki plac zabaw przeszkadzać lub posłużyć za idealne miejsce dla meneli. Nie lubię wandalizmu w ogóle i aż coś się we mnie gotuje jak widzę wulgaryzmy nabazgrane na tabliczkach, powyrywane ławki, okopane i połamane szczebelki, potłuczone butelki i stos kiepów w piaskownicy i wokoło niej. 
Jeżeli jakimś cudem trafił na ten post wandal z móżdżkiem troglodyty, to niech napisze mi chociaż jeden argument, który rozjaśnił by mi dlaczego. Dlaczego to robi i co mu ten plac zabaw przeszkadza. Dlaczego niszczy coś z czego masa dzieci ma frajdę. Dlaczego tłucze butelki, które dotkliwie mogą dzieci pokaleczyć. Dlaczego wrzuca kiepy do piachu i rozrzuca je dookoła, małe dzieci zjedzą wszystko co znajdą, a to cholernie trujące. Dlaczego sika na przyrządy. Dlaczego włazi na plac zabaw z psem skoro jest on od nich właśnie ogrodzony i zostawia po nim kupy.
Nie rozumiem tego i pewnie nigdy zrozumieć nie będzie mi dane, dlaczego ktoś niszczy mienie publiczne. Dlaczego niszczy coś co dzieciom ma służyć, skoro sam kiedyś był dzieckiem. Być może sam tego nie rozumie, chce popisać się przed kolegami. Posłuchaj co to za koledzy, którym takie zachowanie imponuje? To raczej powód do wstydu. Być może taki delikwent sam kiedyś dojdzie do tego, że to nie jest słuszne. Pewnie wtedy jak jego dziecko będzie chciało z placów korzystać. 
U nas w tym roku wszystko całe i mam nadzieję, że tak pozostanie, bo aż przykro się robi jak dziecko nie ma gdzie usiąść, bo w miejscu gdzie była ławeczka wystają same pręty. Nie niszczcie proszę dzieciom zabawy!


3 komentarze:

  1. Reety! Jaki Borys jest już duży!

    Patrycja

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepiękne zdjęcia! Borys jest już taki duży... Na pierwszy rzut oka myślałam, że na zdjęciu jest jakiś kolega Aurelki :-) Jak komuś wyraźnie brakuje piątej klepki to jest tak jak piszesz. Zawsze interesowało mnie, czy Ci ludzie, którzy niszczą wszystko co stanie im na drodze, tak samo zachowują się w domu? Wyrywają sprężyny z łóżka, piszą po szafie... niektórzy są naprawdę dziwni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, za to jako pierwsi wołają policję na pomoc jak coś się dzieje. Bo to wiesz, w towarzystwie takie chojraki...

      Usuń