17 kwi 2015

Grzeczne dziewczynki, łobuzerscy chłopcy


Od dawna kreuje się osobowość dzieci na grzeczne dziewczynki i łobuzerskich chłopców. O ile to drugie nikomu krzywdy nie robi, to presja społeczeństwa na dziewczynkach jest po prostu krzywdząca.

Jeśli chłopczyk jest łobuzem, to mieści się to w ogólnoprzyjętych normach społecznych. Nie budzi zdziwienia czy oburzenia ani nie wypełnianie poleceń, ani pyskowanie, ani niedbalstwo. Za to jeśli dziewczynka zachowa się nie tak jak się tego od niej oczekuje napiętnowana jest od razu jako niegrzeczna. Nie jej zachowanie jest niegrzeczne, ale ona sama.
A zazwyczaj wymaga się od niej perfekcji, więc prawie nigdy nie jest wystarczająco dobra. Bo przecież nie ma być dobra, tylko najlepsza.

Czym może to skutkować w przyszłości?
Podobno jeśli komuś ciągle wmawiamy, że jest, np. niegrzeczny, leniwy czy głupi, to w końcu w to uwierzy. A jak już uwierzy, to powoli zacznie się takim stawać. Po co się starać skoro niezależnie od tego ile wysiłku włożymy w to, żeby wykonać coś dobrze, to i tak zostanie to ocenione jako niedostateczne?

Ciągle okazywane niezadowolenie jest poważnym czynnikiem zaburzającym poczucie własnej wartości u dziecka.

Dlaczego uważam podział na grzeczne dziewczynki i łobuzów za krzywdzący?
Bo taki podział od małego pokazuje, że to właśnie płeć piękna powinna być perfekcyjna, multizadaniowa, rozsądna i przy tym mieć nienaganne maniery.
Ten podział od dzieciństwa pokazuje również mężczyznom, że nie muszą z siebie dawać wszystkiego, że wiele im można wybaczyć, bo przecież to chłopcy. Że lenistwo, spóźnialstwo czy niedbalstwo wcale nie jest taką brzydką cechą, bo ich przeciwieństwo jest właściwie domeną kobiet. 


Na pewno każda z kobiet usłyszała za młodu, że coś jej nie przystoi, bo... bo jest dziewczynką. 
Nie raz zapewne również usłyszała, że jemu wolno, bo to chłopak... 
Po pierwsze to niesprawiedliwe, po drugie jest to ogromna presja ze strony społeczeństwa, czy rodziny, a po trzecie zwalnia z mężczyzn z konieczności ciągłej pracy nad sobą. 
Bo przecież to dziewczynka ma być grzeczna (czyt. posłuszna, idealna we wszystkim, taka jaką chcemy, żeby była). 
Chłopczyk może być łobuz i wystarczy, że będzie przeciętny. Jak chce to może pokoju nie sprzątać, spać do południa, kanapki mama przyniesie, jajecznicę usmaży. A jak dostanie dwóję, to już jest powód do pochwały, bo zawsze mogło być gorzej. 
U dziewczynki nie może być gorzej. Może być lepiej.

- Mamo, dostałam piątkę z klasówki!
- Czego nie szóstkę? Stać C na więcej! Jak byś się więcej pouczyła, byłaby szóstka.

Zastanów się zanim powiesz tak swojej córce. Słowa ranią bardziej niż by się wydawało. A dzieci pamiętają i to bardzo długo. Jak chcesz, żeby zapamiętały swoje dzieciństwo? Jako beztroskie, czy raczej jako rywalizację o względy rodzica. Jak chcesz, żeby postrzegały siebie? Czy całe życie ważne są tylko osiągnięcia? Miłość jest wtedy kiedy kochamy kogoś za to, że jest, a nie za to jaki jest. Kochajmy dzieci bezgranicznie. Niech czują, że na miłość i nasze względy wcale nie muszą zasłużyć.


 Zdjęcie tytułowe TU.

4 komentarze:

  1. Fajny wpis, życiowy i prawdziwy. A rodzice niech przeczytają i się zastanowią czy aby nie popełniają błędu, którego nie dostrzegają...pzdr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy je popełnia niestety. Mnie bardzo bolało takie rozgraniczenie..

      Usuń
  2. Ano po latach, człowiek idzie po rozum do głowy, nie ma szkoły, która uczyłaby rodziców jak kochać swoje dzieci. Błędy się popełnia, dobrze, jeżeli można wyciągnąć z nich wnioski i kochać bezgranicznie dorosłe dzieci. Dorosłym dzieciom jesteśmy tak samo potrzebni jak małym, a może nawet więcej. Bo nasze dorosłe dziecko, jest rodzicem, chce być dobrym rodzicem, pracuje, ma własne problemy i wtedy okazanie miłości, pochwalenie, powiedzenie, synu jestem z Ciebie dumna, jesteś dobrym kochającym rodzicem, jest tak samo ważne, jak pochwalenie malucha za to, że pięknie zasznurował buty. Wielu rodziców uważa, że dorosłym dzieciom nie potrzeba już okazywać uczuć, nie przytulą, nie pocałują dorosłego chłopa, a przecież to nadal nasze dziecko.

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja mama do tej pory faworyzuje mojego młodszego brata i wielu jego grzeszków nie zauważa. A ja ciągle jestem nie taka jak by chciała. Bo dziewczynka musi być lepsza od chłopca i nie daj Boże, żeby on coś lepiej ode mnie zrobił...

    OdpowiedzUsuń