21 mar 2015

Wkurzające dzieci #3 - todlersi

Zapraszam na kontynuację wkurzających zachowań dzieci. Tym razem cd. o grających na nerwach todlersach. Oczywiście wszystko co teraz nas denerwuje za kilka dobrych lat będziemy wspominać ze śmiechem.





Daleko jeszcze
Jak kilka lat temu oglądałam Shreka, to śmiałam się jak osioł co chwilę pytał czy daleko jeszcze. Dziś już mi nie jest tak do śmiechu. Dłuższa podróż bywa na prawdę z tego powodu męcząca. Za kilka lat, no może trochę więcej pewnie znowu będę się z tego śmiała. 
Dziś pragnę ciszy i zaliczam to do wkurzających zachowań todlersów.


A dlaczego
Również zbyt często zakłóca ciszę. Jeśli dziecko jest po prostu ciekawe otaczającego je świata, to jeszcze można te ciągłe pytania przełknąć i wyczerpująco maluchowi odpowiadać. 
Jeśli zaś ta ciekawość przeradza się w chęć droczenia się z rodzicem, albo pytania sprowadzają się do 'a dlaczego nie kupisz mi...?', to faktycznie musimy mieć ogromną cierpliwość.


Masz dla mnie prezent / kupisz mi
No właśnie! Kupisz? Od pierwszego prezentu, od pierwszej zabawki, od pierwszej wizyty w sklepie ciągle czegoś chce. Ale ok my też chcemy. Każdy chciałby coś. 
Dzieci jeszcze nie rozumieją co to pieniądze. A jak rozumieją, że trzeba je zarobić, to nie rozumieją, że się kiedyś kończą. 
Szczytem jest pytanie o prezent za każdym razem jak się wraca z pracy. Masz dla mnie prezent?

źródło

Mogę już nie jeść?
Odwieczny problem. Nie to, że jeść nie chce, bo słodycze i inne smakołyki zawsze się zmieszczą. Ale jak na talerzu ląduje coś zdrowego, pojawia się problem. 
Dwa centymetrowe kawałeczki mięsa i czy mogę już nie jeść pyta. A pomidory, surówka - muszę?

źródło

A ona powiedziała
Tak, taki przedszkolak, to już w ogóle jest mistrzem w skarżeniu. Jeszcze nie rozumie, że takie zachowanie jest źle odbierane. Wiadomo są sytuacje, w których dziecko nie powinno milczeć, w których dzieje się mu krzywda lub ktoś nie respektuje jego praw. Ale nie o tym mowa. Przedszkolak uwielbia mówić: a ona powiedziała, a ona zrobiła, a ona nie zrobiła, a on był dziś niegrzeczny. Jak tylko słyszę 'A Julka powiedziała...' to włącza mi się funkcja - nic nie słyszę.


Mogę się nie myć bo?
Bo zdarłam sobie kolanko i będzie piekło.
Bo myłam się rano.
Bo jak się umyję to nie zdąrzę obejrzeć bajki.
Bo mi się nie chce.
I wiele wiele innych, dzieci są kreatywne. I mogłoby się to tyczyć tak na prawdę wielu innych czynności, bo zawsze jest powód, żeby czegoś nie robić, szczególnie jak mama każe.



Źródło zdjęcia tytułowego TU

4 komentarze:

  1. Kurczę ja to nawet bym wolała żeby Julcia się tylko dopytywała w podróży czy daleko jeszcze:) bo jak narazie to nawet ta niedługa podróż jest dla nas męczarnią bo mała ma chorobę lokomocyjną i ciągle wymiotuje :/ lokomotiv niedziała :/ kiedyś też miałam i ja i na mnie działał tylko aviomarin ale to tylko w tabletkach więc Jula jest za mała:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj to współczuje! Może wyrośnie z tego, tego Wam życzę. U nas na szczęście nie ma takich problemów z jazdą.

      Usuń
  2. Naprawdę nic przeciwko dzieciom, bardzo je lubię i planuję w przyszłości mieć własne, ale gdy idę do sklepu i widzę wijące się z płaczu na podłodze dziecko, któremu mama odmówiła lizaka lub powiedziała, że pora do domu... to mi się momentalnie odechciewa :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patrz nie pomyślałam o tym punkcie, bo u nas nie było z tym większych problemów. Może zdarzyło się kilka razy, że się poryczała, bez histerii, ale od początku byłam bardzo stanowcza. Myślę, że ta stanowczość i nie uleganie jest najważniejsze. Jak raz ulegniesz, to dziecko będzie to wykorzystywać. I nie chodzi tu tylko o zakupy, ale i o inne zachciewajki. Tragedii nie ma, jak ustalisz zasady, to w końcu dzieciak załapie, że płakać się po prostu nie opłaca :)

      Usuń