26 mar 2015

Kryzys karmienia piersią a ząbkowanie.

Przeżywam kryzys karmienia piersią już po raz który sama nie wiem, ale tym razem na poważnie. Spowodowany jest ząbkowaniem dziecka.
Chcę karmić, ale nie wiem czy zdołam. Pokarmu wcale mi nie brakuje. Synek się najada.  Lubi ssać pierś, a ja lubię go karmić. 

Więc co jest nie tak?






Oczywiście obok karmienia piersią dieta w większości składa się z innych produktów stałych. Piersią karmię 3 razy dziennie i często w nocy. Najbardziej kryzysowe jest karmienie w środku dnia

A jak stoimy z ząbkowaniem i co ma ono do kryzysu karmienia piersią?
Mamy dwie dolne jedynki, wyżyna się jedna dwójeczka i do połowy wyszły górne jedynki.
Jak to się ma do piersi? Przeczytaj dalej to się przekonasz!


Jakie kryzysy już przechodziłam?



1. Były niedostateczne ilości pokarmu 

Brakowało mi go i wcale czasem nie produkował się podczas karmienia. Mogłabym wtedy nie karmić godzinami, a piersi nie byłyby ani trochę twarde. To było zaraz po powrocie do pracy. Bałam się, że pokarm po prostu zaniknie. Nie poddałam się i poradziłam sobie z tym problemem.

Jak?
Odciągałam pokarm często. Częściej niż Borys jadł, po to, żeby zwiększyć jego produkcję. Była to żmudna i męcząca praca. Początkowo zdarzało mi się siedzieć i 3 godziny w ciągu dnia i odciągać kropelka ok kropelce. Laktacja szybko unormowała się i utrzymała do dziś.



2. Nawał pokarmu i zapalenie piersi.
 

U mnie pojawił się stosunkowo późno. Najważniejszą zasadą, żeby nie nabawić się zapalenia piersi jest opróżnianie ich regularnie, żeby nie było zastojów. O tym jak sobie radzić  z nawałem pokarmu pisałam już TU.


3. Wiszenie na cycku.
 

Celowo użyłam tego sformułowania. 
Jak domagał się jedzenia ewentualnie piersi 24 na dobę, to nie czułam, że mam piersi lecz cycki. Czułam się jak dojna krowa. Byłam zmęczona, wycieńczona, wiecznie rozczochrana i głodna. 

Mimo, że większość nocy, tzn. prawie całą noc nie spałam, wstawałam o 6 rano, żeby się wykąpać. Kolejna okazja nadarzała się dopiero po powrocie męża z pracy. Śniadanie i zazwyczaj jedyny posiłek do powrotu męża udawało mi się zjeść około godziny 11-12. 
Wielokrotnie nachodziły mnie wtedy wątpliwości czy nie zaprzestać karmienia, bo fizycznie już byłam tak wyczerpana, że nie wiedziałam co się wokół mnie dzieje. Na szczęście problem rozwiązał się sam. Po trzech tygodniach takiego stanu mały zaczął przesypiać noce. Wkrótce również dni powróciły do normalności.


4. Czasowa niechęć do ssania
 

Był też okres, który na szczęście trwał bardzo krótko, kiedy to synek nie chciał ssać piersi. Pokarmu mi przez to nie przybywało dostatecznie często i bałam się, że w końcu zaniknie. Pierś wypluwał i odkręcał główkę. Nie chciał i jedyne co mogłam zrobić, to próbować. Próby kończyły się karmieniem moim mlekiem z butli, bo przecież coś jeść musi. Odciągałam i utrzymałam laktację. A problem, któregoś dnia sam po prostu zniknął i wszystko wróciło do normy.


5. Zaciskanie dziąseł
 

Nieprzyjemne, ale na szczęście trwało bardzo krótko i to na samym początku karmienia, zanim synek nauczył się prawidłowo ssać. Prawidłowe przystawianie do piersi i pilnowanie, żeby w buzi znalazła się większa część brodawki miało niebagatelne znaczenie.


7. Było szczypanie i drapanie.
 

I tak na prawdę to był najmniejszy z problemów, bo wystarczyło konsekwentnie zabierać rączkę. Tak na prawdę do tej pory zdarza się, że mnie uszczypnie.


8. Ósmy i najnowszy problem, który się pojawił, to zęby.
 

Gryzienie tymi małymi ząbkami jest niezmiernie bolesne. Łączy się to z ząbkowaniem malucha.

Jak sobie z tym radzę?
Na razie nie radzę sobie z tym dobrze. Staram się być konsekwentna i z cierpliwością tłumaczyć, że gryźć nie wolno. Lecz nie zawsze kończy się to sukcesem. Kilkakrotnie zaprzestałam karmienia, po czym odciągałam i karmienie kończyłam butelką. Kilkakrotnie pisnęłam z bólu. Jak na razie wszelkie sposoby, które wypróbowałam nie dają rezultatu na dłuższą metę. Jedno jest pewne. Koniecznie trzeba karmiąc takiego małego gryzonia być przygotowanym w wolną rękę, którą można pierś z tych małych szczęk uwolnić.


Mam nadzieję, że to szybko się skończy, bo karmienie piersią sprawia mi ogromną przyjemność. Tzn. sprawia ją jak nie jest bolesne. 



Zdjęcie tytułowe TU 

2 komentarze:

  1. Ja też miałam różne przeboje z karmieniem piersią, ale niestety nie wytrzymałam zanim córcia odzwyczaiła się od gryzienia i wprowadziłam mm. Karina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boję się, żeby u mnie się to tak nie zakończyło. Na razie nie ma jeszcze tragedii, bo często jednak udaje mi się mu wytłumaczyć, żeby mnie nie gryzł.

      Usuń