30 mar 2015

Borysowe zabawy

O tym, że najmłodsi najchętniej bawią się wszystkim byle nie zabawkami, to chyba każdy kto ma takiego maluszka w rodzinie wie. 
Ja naliczyłam 5 takich ulubionych zabaw Boryska. Dzień bez nich, to dzień stracony!
Wszystkie zabawy  oczywiście pod bacznym okiem rodziców, często na przekór rodzicom :)






 Zrzucanie różnych przedmiotów za narożnik
 

To jest świetna zabawa, bo nie dość, że fajnie patrzeć jak coś spada, to zza narożnika wyciągnąć ciężko. Borys zrzuca tam wszystko: zabawki, kartki, ubranka, ale najchętniej pilot od telewizora i telefon. Jeśli Borysek znajdzie na parapecie lub narożniku telefon to pierwsze co zrobi, to pójdzie do oparcia i go za nie zrzuci. Raz jak mi go zrzucił, to kilka godzin pozbawiona byłam telefonu. Dobrze, że wtedy nikt się do mnie nie dobijał z żadną ważną sprawą :)


Zabawa woreczkiem lub siatką
 

 Tak, to jest coś! Oczywiście siatka nie może być byle jaka. Wzór i wielkość może i nie ma znaczenia, ale szeleścić musi. Im głośniej szeleści tym bardziej się synkowi podoba!
Zabawa oczywiście należy do tych, które bardzo szybko się zaczynają i jeszcze szybciej kończą. Jako, że folia, to rzecz nie bezpieczna jest ona zakazana. Zakazany owoc ponoć najlepiej smakuje, więc aby tylko B zlokalizuje jakąkolwiek siatkę, np. z zakupami, to ja nie zdążę jeszcze butów zdjąć a on już ją rozpracowuje :)


Zabawa filiżankami
 

Uwielbia bawić się filiżankami. Ma konkretne dwie swoje ulubione. Fajnie brzdękają i są na tyle małe, że idealnie pasują do piąstek Boryska. Aurelka robiła sobie "kopytka" w kubeczków po ciastolinie, to brat bierze z niej przykład. Niewtajemniczonym tłumaczę już czym są owe kopytka. To założone na piąstki kubeczki/filiżanki, którymi można naśladować stukot kopyt konika szczególnie podczas wojaży na czworaka.





Wyrzucanie torebek herbaty z opakowania

 Tak na prawdę to wszystkie pudełka z herbatą są bardzo ciekawe, ale najciekawsze są te, w których woreczki z herbatą są pakowane każdy z osobna w foliową paczuszkę. Rzecz jasna spowodowane jest to intrygującymi dla maluszka dźwiękami jakie wydają. Poza tym reakcja mamy również jest zachęcająca do zabawy. Im częściej mama zabiera, tym częściej syn wysypuje! 


Zabawa butami

Nie ważne czyje to są buty. Zabawa jest zakazana, mama nie krzyczy, ale broni, więc zabawa przednia. Buty można obmacać lub próbować zjeść. Od kiedy buty należą do zainteresowań najmłodszego Majniaka, nie stoją nigdzie w przedpokoju tylko są od razu zazwyczaj chowane do szafy.







A Wasze maluchy czym "zakazanym" lubiły się bawić?

4 komentarze:

  1. Ale mały rozrabiaka :)
    Bardzo szybko rośnie.
    Moje dzieciaki uwielbiały wyciągać z szuflady kuchennej sztućce i je rozrzucać i się bawić.
    Zrzucanie kluczy i komórki też było na jednym z pierwszych miejsc zabaw ulubionych

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Borysek na szczęście do zawartości szuflady nie sięga :)

      Usuń
  2. nasza jula też ma pociąg do telefonu, laptop (na szczęście nie zrzuca :) ale popikać sobie lubi), klucze, buty zwłaszcza te na obcasach, ubrania z szafy to codziennie zbieram po mieszkaniu... w kuchni z szuflad też bardzo często wyjmuje wszystko...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziewczynki lubią się stroić :) Ja u Aurelki w szafie miałam ciągły bałagan, oczywiście w tej części, w której są sukieneczki i spódniczki! Buty na szczęście omija, ale jak mieszkaliśmy u moich rodziców, to ciągle czyjeś zakładała. Teraz Aurelka już tak nie bałagani, ale może to dlatego też, że wie i rozumie, że niektóre przedmioty są dla baciszka niebezpieczne.

      Usuń