3 lut 2015

Bilans miesiąca - styczeń 2015




Czas na kolejny bilans i podsumowanie poprzedniego miesiąca.


 
Już wracając do pracy postanowiłam zapisywać wydatki, pokarmy, mleko i inne rzeczy dotyczące dzieciaków. 

 
Statystyki mam nadzieję, że również będą mogły pomóc innym mamom, w szczególności jeśli decydujemy się dalej karmić piersią, ale i mrozić pokarm i karmić butelką.

 
Dodatkowo zapisuję też osiągnięcia i zmiany jakie zaszły w rozwoju Borysa jako, że każdy miesiąc to skok rozwojowy w życiu tak malutkich dzieci, a o tym jak rozwijała się w tym wieku córcia niestety mam luki w pamięci...

Zapraszam.







Krótko w liczbach:

Wydatki były sporo mniejsze, ale to głównie za zasługą tego, że postanowiłam nie kupować nic (no może prawie nic) co nie jest konieczne. I w ten sposób na Aurelki wydatki poszło tylko 278 złotych! Nie potrzebowałam kupować praktycznie żadnych nowych ubranek ani dla Boryska ani dla Aurelki. Na syna poszło troszkę więcej głównie ze względu na zapotrzebowanie na pampersy i kosmetyki do pielęgnacji, a wyszło tego 356 złotych.

Moje mleko rozmrożone i podane butelką jak ja byłam w pracy : 4690 ml, butelka poszła w ruch 34 razy.
W mililitrach mleka poszło mniej niż w grudniu głównie ze względu wprowadzenia pokarmów stałych i owoców. Tutaj również zaoszczędziłam, bo gdybym nie mroziła pokarmu, a kupowała mleko modyfikowane, koszty byłyby znacznie wyższe.
Piersią karmiłam w styczniu 169 razy. To akurat bardzo podobnie jak w miesiącu poprzedzającym.




Pokarmy jakie poznał Borys w tym miesiącu:

owoce - morele, maliny, jabłko, jagody, gruszka, śliwka, banan
warzywa - dynia, marchew, seler, pietruszka, burak, szczypiorek, fasolka, szpinak, ziemniak, pomidor, groszek, kukurydza
przyprawy - liść laurowy, ziele angielskie
mięso - łosoś, królik, cielęcina, indyk
nabiał - jajko
inne - ryż, miód, płatki ryżowe




Osiągnięcia i zmiany:

Od początku stycznia zaczął bawić się stópkami.
Pewnie siedzi z wyprostowanymi pleckami.
Zmienia pozycję z siedzącej na leżącą i obkręca się bez najmniejszego problemu.
Raczkuje i to dosłownie, bo na razie do tyłu. Zdarzyło mu się kilkakrotnie, że po usilnych próbach dosięgnięcia czegoś przesunął się o kilka centymetrów do przodu.
22 stycznia przebiły się dwa dolne ząbki i od tamtego czasu trochę gryzie.
Umie robić "klepu klepu" o czyjąś rękę i trochę klaskać.

Aurelia w pełni go już zaakceptowała jako nowego członka rodziny i czasami nawet sama z siebie się z nim bawi. B cieszy się na widok bliskich i czasami piszczy z radości. Jest coraz bardziej kontaktowy i potrzebuje więcej uwagi. Denerwuje się jak zabierze mu się np. telefon, który jakimś cudem znalazł się w jego buzi.
Jest bardzo żywiołowy i gdyby tylko umiał stąpać po ziemi to cały dzień by biegał...

Tutaj możecie przeczytać podsumowanie z grudnia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz