28 sty 2015

Macierzyństwo bez lukru i cukru #1



Kocham swoje dzieciaki i zrobiłabym dla nich wszystko i wydaje mi się, że robię. 


Niestety oprócz pięknych ubranek, cudownych wspólnych chwil, kolejnych pierwszych razach, ogromu uczucia i całusów jest również dużo rzeczy, które na prawdę męczą. 


Jest wiele frustrujących momentów i chwil kiedy rozumiem, dlaczego bogaci ludzie korzystają ze służby, sprzątaczek, nianiek... 


Śmieszne, że dopiero jako matka dwójki dzieci to zrozumiałam. 


Otóż oznajmiam, że gdyby było mnie stać, to zapłaciłabym komuś bez wahania, żeby uszczknąć chociaż dwie godziny dziennie między pracą a obowiązkami, żeby móc go poświęcić sobie, dziecku, na romantyczne chwile z mężem, czy po prostu na odpoczynek. 


Myślę, że może z tego śmiało powstać seria Macierzyństwo bez lukru i cukru.





1. Nie masz chwili dla siebie, wróć - nie wyrabiasz się z niczym!

To znaczy masz, ale jeśli masz ją co najmniej po raz drugi w danym tygodniu, to już wyrodna matka jesteś. Będąc matką niezależnie czy na urlopie, czy pracującą uwierz mi, ale powiedzenie albo posprzątane, albo ugotowane sprawdza się idealnie. I o ile u mnie jak Borys był mały miałam czas na wszystko, ale on wyjątkowo nie płakał i względnie długo spał, o tyle teraz nie śpi czasem nawet 5 minut przez calutki dzień.



2. Pragniesz tylko ciszy!

Szczególnie jeśli dziecko już dużo mówi a buzia mu się nie zamyka. Od tego ciągłego trajkotania na prawdę można zwariować. A jeszcze przy mężu i dodatkowym niemowlaku, który ciągle kwęka mózg paruje. I tak starsze dziecko ciągle czegoś chce, ciągle o coś pyta, gada, śpiewa, trajkocze. Ewentualnie w grę może wchodzić jeszcze jakiś instrument. Niemowlak zaś ciągle płacze, jęczy, guga i kwęka. Mąż czegoś chce i jęczy ;P



3. Nie możesz wyjść z domu!

Bo to albo akurat drzemka wyjątkowo musi się nadarzyć akurat wtedy kiedy chciałabyś wyjść, wypadnie pora karmienia, albo przypałęta się jakieś choróbsko.



4. Wiecznie się spóźniasz!

Jak już możesz wyjść, to wiecznie się spóźniasz. Bynajmniej nie z winy własnej, lecz z tzw. przypadków losowych, wyższych konieczności. Bo to albo kupka się trafi i to zazwyczaj po 10 minutach szamotaniny i walki o to, żeby zapiąć kombinezon, nigdy przed, albo już na schodach zostaniesz brutalnie i okrutnie obrzygana. Może również tak się rozwyć, że zanim wyjdziesz zgrzeje się i brzdąc musi zostać jeszcze raz przebrany.



5. Zawsze i wszędzie cały majdan!

Chcesz wyjść z domu? Nie zapomnij spakować pieluszek, pampersów, śliniaków, chusteczek, kremów, ubranka na zmianę w razie awarii, smoczka, picia, przekąski, kocyka jakby zrobiło się chłodniej i kilku zabawek coby maluch się nie nudził. Po to te duże torebki przecież projektują.



6. Czas się zatrzymał!

Po kolejnej nieprzespanej nocy i całym dniu jęczenia kiedy to np. maluszek ząbkuje nie wiesz jak się nazywasz i masz wrażenie, że czas się zatrzymał i chciałabyś, żeby już noc nastała, to może zaśnie choć na chwilę. I ty zasnąć wtedy byś mogła bez wyrzutów sumienia i dylematu : odpocząć bo już nie wyrabiam? czy umyć gary?



7. Samotność welcome!

Poza wyjściami na plac zabaw niestety niewiele pozostaje. Większość znajomych, o ile sama nie posiada potomstwa, odwraca się od ciebie. Przecież jesteś nudna, o dziecku gadasz, a oni tylko z grzeczności pytali, nie pijesz, bo karmisz i nie wyjedziesz na kilka dni, albo chociaż na weekend się rozerwać. I nawet nie chodzi o to, że nie masz czasu, bo to zawsze można jakoś zorganizować. Oni po prostu z góry spisują cię na straty nawet jeśli ty wciąż jesteś tym samym człowiekiem.

2 komentarze:

  1. Pięknie ujęte to co nie każdy widzi, albo boi się przyznać, że jest tylko człowiekiem, a nie Matką Polką, czy Perfekcyjną Panią Domu.
    Owszem każda z nas chce być dobrą matką, żoną, gospodynią domową, kumpelą, przyjaciółką i każda z nas nią jest, tylko czasem potrzebuje spokoju i chwili dla siebie.
    Dobrze, że piszesz o takich niby oczywistych rzeczach, ale dla kogoś kto ma pierwsze dziecko i nie doznał takiego stanu to może być nowość.
    Więcej spokoju i wolnych chwil Ci życzę.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Ale jak to się mówi? Wyśpimy się po śmierci nie?

      Usuń