20 sty 2015

Bawełniana rocznica

Pierwsza - bawełniana rocznica była wyjątkowa. 






I choć nie było żadnych wypadów za miasto vel do ciepłych krajów, żeby uczcić pierwszy rok małżeństwa... I choć nie było kina, ani dancingu... To na romantycznej kolacji w małej i dyskretnej włoskiej restauracji bawiłam się na prawdę dobrze!

Wołowina na rukoli, bruscetta i bezalkoholowe drinki zaostrzyły apetyt na cudowny wieczór tylko we dwoje.

A decyzję o zawiezieniu dzieci do dziadków, mimo, że potem trzeba było je zabrać., zamiast ściągnięciu dziadków do nas uważam za jedyną słuszną. Tego nam było trzeba - 100% intymności i czasu by nacieszyć się sobą nawzajem. 
W niedzielę poczułam to co na początku naszej "bliższej" znajomości. Poczułam się piękna i wolna. Poczułam się dzika i zapomniałam choć na chwilkę o wszystkim innym...




2 komentarze:

  1. Super,że spędziliście czas razem i wszystkiego najlepszego z okazji rocznicy.
    Jak najwięcej takich pięknych rocznic.

    OdpowiedzUsuń