10 lis 2014

Koniec macierzyńskiego, powrót do świata dorosłych!

Zanim wróciłam do pracy z macierzyńskiego miałam bardzo dużo obaw o czym możecie przeczytać tutaj lub tutaj.  Jak moja mama będzie sobie radzić z małym, jak on będzie radził sobie beze mnie, czy będzie tolerować butelkę, jak będzie z karmieniem piersią i wiele innych związanych z moim macierzyństwem. Również martwiłam się czy atmosfera w pracy będzie ok i jak się odnajdę po takiej przerwie w katalogach, doradzaniu, soczewkach itd., przecież w końcu pół roku mnie nie było! Czy dam sobie radę z obowiązkami, sprzątanie, gotowanie.. ja perfekcyjna? A co z córą? Czy znajdę dla niej choć chwilkę w ciągu dnia? A mąż? Czy będę po powrocie z pracy miała jeszcze chociaż siłę na niego jeszcze spojrzeć? Zaraz, zaraz... A gdzie w tym wszystkim jestem ja?



Tak, to jest wariactwo!

Babcia sobie radzi, mały również nie narzeka. W końcu nauczył się jeść (na szczęście) z butelki. Dalej karmię piersią co drugi dzień cały, a co drugi jak pracuję rano i wieczorem. W pracy odciągam pokarm jak nie ma klientów i roboty i mrożę kolejne porcje. 

Atmosfera w pracy jak to w pracy, zależy od dnia i pogody :). Jestem w swoim żywiole i czuję się jakby nie było mnie kilka dni. Pierwsze dni zleciały mi dość szybko, bo miałam dużo roboty. Wiązało się to z tym, że lubię mieć wszystko poukładane według jakiegoś tam mojego widzimisię coby łatwiej było wszystko znaleźć, a nie biegać w tą i z powrotem i szukać. Nie, chyba nie jestem pedantką. 


Sprzątanie, gotowanie i ogólnie dom? No sprzątam, sprzątam. Staram się nie być tak małostkowa i nie ścierać codziennie kurzy, żeby mieć więcej czasu na inne przyjemności, ale ciężko mi to jakoś idzie. No z praniem było już gorzej, mąż musiał zrobić i to w niedzielę, bo w tygodniu nie było kiedy, a wczoraj wolałam ploty u przyjaciółki. Jak dobrze, że umie oddzielać ciemne od koloru! hihi :) Ale za to odkurzone musi być! Nie ma nic bardziej wkurzającego jak wbijający się piach w rajstopy i brudna kuchnia! Również karmię moją rodzinę ja i trochę moja mama. Wszelka pomoc się przyda!

Dla Aurelki zawsze znajdę czas choćby nie wiem co! A mąż? Po maratonie praca dzieciak i trochę dom (sama wszystkiego nie zrobię i w niektórych sprawach musi mi pomóc) nie bardzo ma siłę na cokolwiek.




 Mój powrót do pracy to powrót do żywych. Fakt, często najdzie mnie myśl, że fajnie byłoby posiedzieć więcej z rodziną i bardzo tęsknię, ale na dłuższą metę takie siedzenie w domu i ciągłe robienie czegoś dla kogoś było na prawdę przytłaczające. Lubię pracować. Lubię dobierać ludziom okulary, szczególnie te ładne, ciekawe, dobre soczewki, nowe technologie. Lubię spotykać się z ludźmi, porozmawiać z dorosłymi. W pracy mimo, że jest sporo roboty odpoczywam. Odpoczywam od tej rutyny, nie myślę o tym czy nie trzeba przypadkiem po raz setny zamieść podłogi itd. Poza tym oczyszczam umysł, nie zaprzątam sobie głowy problemami, tylko skupiam się na swojej robocie, bo ją lubię wykonywać i lubię być w tym dobra. W pracy zaczęłam się lepiej, bo regularnie odżywiać.


2 komentarze:

  1. Gratuluję tak szybkiego powrotu do pracy! Pokazałaś, że jak się człowiek zorganizuje to może wszystko. I pogodzić obowiązki domowe, rodzinne, małżeńskie i pracę. Jak to mówią, dla chcącego nic trudnego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj byłam po części do tego zmuszona. Bardzo chciałam jeszcze zostać w domu i oddać się wychowywaniu synka, ale bez pracy i kontaktu z dorosłymi chyba bym zgłupiała! Można wszystko pogodzić, ale jak to się mówi jak chcesz perfekcji, to albo posprzątane, albo ugotowane :) Ewentualnie jedno i drugie, ale wtedy już czasu nawet na posiedzenie w wannie brakuje! Poza tym przy dwójce jakoś łatwiej mi jest się zorganizować...

      Usuń