17 paź 2014

Mama wraca do pracy

Już niedługo, bo z początkiem listopada wracam do pracy. Czasu zostało na prawdę niewiele na przygotowanie dziecka do rozłąki. Na szczęście Borysek nie będzie z obcą osobą, ale ze swoją babcią. Mimo wszystko muszę przygotować malucha na zmiany. Siebie przygotować nie potrafię.


Moja praca nie trwa od 8-15, ale męża tak. Moja rozpoczyna się o 9, a kończy o 20, na szczęście w trybie dzień/dzień. Babcia będzie nam potrzebna 2-3 razy w tygodniu przez kilka godzin w zależności od moich zmian także chyba nie będzie tak źle. Co do Boryska, to nauczony jest zasypiać w łóżeczku, nie trzeba go nosić, żeby się uspokoił, bo ogólnie jest spokojny (choć wymaga coraz więcej zabawy), nie płacze i jest grzeczny. Ale... no właśnie zawsze musi być jakieś ale! Nie potrafi jeszcze dobrze jeść z butelki. Uczę go od około tygodnia i z dnia na dzień na szczęście widać postępy - jeszcze dwa dni temu dostając butelkę nie wiedział co ma z nią zrobić, a dziś udało się wypić 20 ml mleka :)
Oczywiście nie chcę rezygnować z karmienia piersią i w czasie mojej nieobecności będzie karmiony moim mrożonym pokarmem. Ale czy życie będzie tak kolorowe, to się dopiero okaże...


Czy mam obawy z racji mojego powrotu do pracy? Pewnie! Mnóstwo!
Nie boje się o Boryska, bo wiem, że będzie pod dobrą opieką mojej mamy. Boję się, że dużo mnie ominie. On się teraz tak szybko rozwija.. Boję się też, że zaniedbam Aurelkę, która też potrzebuje mojej uwagi. A w tym okresie zaczynam ją powoli przygotowywać do kolejnego etapu w jej życiu jakim jest szkoła. Boję się, że z racji nawału obowiązków: dzieciaki, dom, praca, będę miała zbyt mało czasu również dla mojego męża. Chcę, żeby nasze relacje pozostały dobre i nie chciałabym się od nich oddalić, ale wiem, że będzie na prawdę ciężko, żeby to wszystko ogarnąć. 


Mam dość słuchania morałów od obcych ludzi i pytań dlaczego tak wcześnie wracam do pracy. "Wyrodna matka... zostawić tak małe dziecko... posiedź jeszcze w domu... praca? jak nie ta to następna... itp." Lubię swoją pracę, potrzebuję kontaktów z ludźmi. Potrzebuję pieniędzy. Nie jestem typem matki siedzącej w domu i zależnej od innych. Jestem silną kobietą i cieszę się, że nie jestem Matką Polką, która czeka aż mąż w zębach przyniesie wypłatę. Mam satysfakcję ze swojego życia i choć tak jest o wiele trudniej, to poradzę sobie. I nie zamierzam się więcej tłumaczyć. To moje życie i nikt za mnie go nie przeżyje. Dobre rady się zawsze przydadzą, ale dawkowane z rozsądkiem. Zła energia już nie.

3 komentarze:

  1. Klaudia nikt za Ciebie życia nie przeżyje, a łatwo komuś z boku mówić.
    Przecież jakbyś miała inną możliwość, to wiadomo, że byś z małym w domu została.
    Jednakże takie mamy czasy, a nie inne i pracować trzeba, żeby czuć się niezależnym i nie prosić męża o przysłowiową złotówkę.
    Ja swoją najmłodszą zostawiałam w domu jak miała roczek, też słyszałam, że jestem wyrodna, ale nikt mi na opłaty nie dał, nie spadło mi z nieba.
    Szłam do pracy, ale jak to mówią coś za coś, za to młoda jest bardzo samodzielna we wszystkim.
    Wiadomo, że troszkę Cię ominie, ale nie wszystko.
    Mały nie będzie z nikim obcym, to duży plus.
    Początki będą ciężkie, ale wierzę w to, że dasz radę.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Wpadłam do Ciebie przez przypadek, a tu widzę podobne dylematy :) Też, kiedy planowała wrócić do pracy po 6 miesiącach od narodzin synka, słyszałam "Czy nie żal zostawiać ci Go?", ale kiedy jednak zmieniłam zdanie i postanowiłam zostać jeszcze kilka miesięcy z Małym w domu, nagle odezwały się głosy "Ty taka niezależna chcesz zostać kurą domową?" albo "Nie boisz się o pracę?". Dlatego opiniami innych radzę się nie przejmować :) A Tobie życzę powodzenia w łączeniu macierzyństwa i pracy oraz tego, żeby nie omijało Cię nic ważnego z życia Twoich dzieci. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to już jest, że niezależnie od tego jaką decyzję podejmiemy ktoś próbuje przeżyć życie za nas. I nikt kto tego nie przeżył nie wie jak trudna ona może być, bo są różne scenariusze, a każda mama jest w innej sytuacji. Do tej pory nie miałam problemu z wykonywaniem tych wszystkich ról społecznych i mam nadzieję, że teraz też się obędzie bez większych problemów :) Dziękuję za słowa otuchy i również pozdrawiam! :)

      Usuń