8 sie 2014

Szczepienia


W czwartek szczepiliśmy się na rotawirusy i pneumokoki. Na szczęście te drugie dla mieszkańców naszego miasta robione są nieodpłatnie. Uważam, że to dobra inwestycja, w końcu chodzi o zdrowie. 


Aurelia także była szczepiona i do tej pory mimo, że uczęszcza do przedszkola na szczęście nie choruje. Mam nadzieję, że synek także będzie dobrego zdrowia! Strasznie szkoda mi chorujących dzieci, dlatego bardzo się ciesze, że do tej pory nie musiałam patrzeć na cierpienie moich. 

Co do szczepień to wiem, że wywołują one mieszane uczucia i mają wielu przeciwników. 
Za niechęć rodziców do szczepienia dzieci (w szczególności chodzi o szczepienie MMR) w dużej mierze można winić tezę Andrew Wakefilda. Od opublikowania artykułu 6 lat minęło zanim jego teoria okazała się fałszywa, a to na tyle długi okres czasu by zakorzeniła się w naszych umysłach. Niektórzy mimo wyroku sądu uważają, że miał on rację a jego teza została obalona za sprawą wielkich koncernów farmaceutycznych.
 Ja jestem za szczepieniami, gdyż ewentualne powikłania poszczepienne są dużo mniej szkodliwe niż te pochorobowe. Jednak ze szczepieniem MMR zamierzam poczekać do około 18 miesiąca jak układ nerwowy będzie już nieco dojrzalszy.
A co Wy sądzicie na ten temat? Jak znaleźć optymalne rozwiązanie, żeby mieć czyste sumienie i spokojną głowę o zdrowie naszych potomków?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz